Masz akcje i kupujesz na nie PUT jako polisę ubezpieczeniową. Bez względu na to, jak nisko akcja spadnie, Twoja maksymalna strata jest znana z góry.
Married Put to posiadane akcje plus kupiony PUT na tę samą liczbę akcji, traktowane jako jedna pozycja. PUT działa jak polisa: bez względu na to, jak głęboko spadnie kurs, masz prawo sprzedać akcje po strike. Płacisz za to premię — regularny koszt ubezpieczenia, tak jak przy polisie na samochód, którą kupujesz licząc, że nigdy jej nie użyjesz.
To jedna z niewielu sytuacji, w których warto policzyć wykres wypłaty razem z akcjami, a nie samą opcją osobno. Ciekawostka, którą warto zapamiętać: wykres Married Put wygląda niemal identycznie jak wykres Long Call — i to nie przypadek. To ten sam profil ryzyka (ograniczona strata, nieograniczony potencjał), tylko dojście do niego jest inne: tu zaczynasz od posiadania akcji i dokupujesz ochronę, zamiast kupować gotowe prawo od razu.
Gdy masz akcje, które chcesz utrzymać długoterminowo, ale czeka Cię konkretne ryzykowne wydarzenie — publikacja wyników, decyzja regulacyjna, ogólna niepewność rynkowa — i nie chcesz sprzedawać pozycji (np. ze względów podatkowych) ani tracić potencjalnego dalszego wzrostu.
Przykład (liczby ilustracyjne, nie rekomendacja): masz 100 akcji XYZ kupionych po 50 zł. Kupujesz PUT ze strike 48 zł, wygasający za 45 dni, płacąc premię 1,50 zł za akcję (150 zł).
Kupowanie ochrony „na stałe”, miesiąc po miesiącu, bez policzenia, ile to realnie kosztuje w skali roku. Ciągłe kupowanie PUT-ów potrafi zjeść większą część oczekiwanego zwrotu z akcji niż sam ewentualny spadek, przed którym się ubezpieczasz. To narzędzie na konkretne, ograniczone w czasie ryzyko — nie stały nawyk.